Wiele osób podczas poprawiania prowadzenia swego samochodu nie ma kompletnego pojęcia, że wpływa to zgubnie na żywotność samej karoserii oraz innych elementów auta. Co więcej, często super twarde bilsteiny to przysłowiowy gwóźdź do trumny dla leciwej, nie wzmocnionej karoserii. Nagle nasze wychuchane ośmioletnie cacko zaczyna się łamać przy słupkach, okazuje się, że
stojąc na krawężniku nie możemy zamknąć drzwi, a podczas jazdy strasznie trzeszczą plastiki...
Dlaczego?
Aby odpowiedzieć na te i inne dręczące nas pytania, należy na wstępie zaobserwować samą fizykę pracy obniżonego i utwardzonego zawieszenia.
Oczywistym jest fakt, że gdy posiadamy samochód o lepszej trakcji po zakrętach jeździmy szybciej. Zwiększa to obciążenie całego zawieszenia.
Ograniczając przechyły samochodu, zwiększając rozstaw kół (dystanse, felgi o innym ET), zwiększając twardość zawieszenia - sprawiamy, że lepiej się on prowadzi, jednak nic za darmo.
Teraz amortyzatory i wahacze znacznie silniej poprzez punkty kotwiczenia przekazują te
siły na karoserię.
Ale przyjrzyjmy się problemowi punkt po punkcie, od samego miejsca styku samochodu z nawierzchnią, czyli od opon.
Pożądaną konsekwencją wszelkich modernizacji które za chwile omówię, jest wzrost przyczepności bocznej samochodu, czyli, że samochód prowadzi się lepiej.
Bezpieczniej można pokonywać zakręty ze znacznie większą prędkością, jednak nie zawsze wspomina się o skutkach takich przeróbek.
Szerokie opony - im szersza opona i o mniejszym profilu tym lepiej - to wie każdy. Ograniczeniem profilu w takich sytuacjach było tylko niebezpieczeństwo uszkodzenia felgi na dziurach. Nikt jednak nie wspomina, ze im niższy profil tym mniejsza boczna praca opony podczas zakrętu.
Jednak nie oszukujmy się, owa siła, która potrafi podwinąć, albo nawet zdjąć oponę z felgi, nie znika - ona jest nadal, a wpływa na żywotność swożni, zwrotnic i łożysk.
O wymienione elementy należy zacząć dbać wyjątkowo, szczególnie gdy stosujemy wszelkiego rodzaju zabiegi poszerzające rozstaw kół. Są to felgi o zwiększonym ET (czyli odsadzeniu ) oraz dystanse. Te ostatnie, nierozsądnie zamontowane, przyczyniają się dodatkowo czasem do wyrwania szpilek (bo
właściciel zamontował 10mm dystans nie zwiększając długości szpilek - śrub mocujących
felgę). To samo się tyczy ekstremalnych przypadków montażu dystansów, gdzie ich grubość sięga rzędu 30 i
więcej mm...
W takich sytuacjach zwiększa się znacznie ramię i siła próbująca taką szpilkę wyrwać z gwintu. Dodatkowo, gdy nie ma takich długich szpilek w handlu próbuje się je dorobić - wszystko jest OK, gdy wykonuje się je z wysokogatunkowej stali odpornej na rozciąganie. Gorzej, jak się je robi z tego co akurat ślusarz miał pod ręką. Dlatego właśnie szpilki sparco/omp są takie drogie, bo materiały użyte do ich produkcji są właściwe, poparte licznymi testami zapewniające nam bezpieczeństwo.
Stan nadwerężonych sworzni i zwrotnic możemy sprawdzić w każdym punkcie diagnostycznym, można też to zrobić
własnoręcznie "domowym" sposobem -podnosimy samochód na lewarku i chwytamy za przednie koło rękami w pozycji "wpół do 12" jeśli jest wyraźny luz - to oznaka, że
sworzeń albo zwrotnica jest już poważnie wyrobiony. Zauważyć można to też podczas jazdy - jeśli samochód niebezpiecznie pływa podczas zakrętu (efekt jakby opona miała za wysoki profil) to oznaka, że należy zacząć myśleć o remoncie zwrotnic. Gdy taka sytuacja jest obserwowana na prawych zakrętach - to wyrobiona jest lewa zwrotnica/sworzeń i na odwrót.
Następne newralgiczne miejsca, którym należy się przyjrzeć, to same wahacze. W zależności od konstrukcji samochodu, wieku i stanu samych wahaczy, tym większą należy
zwrócić na nie uwagę.
Jeśli samochód posiada długie wahacze wleczone, to oczywiste jest że będą one zbyt wiotkie do sportowych zastosowań. Należy je usztywnić - robimy to
napawując migomatem pręt (np. zbrojeniowy) fi np. 10 wzdłuż całego wahacza,
zwiększając jego sztywność. Należy zwrócić uwagę na jakość spoin, muszą być
równe i "jednym ciągiem" - jeśli to możliwe technicznie. Przy okazji oczyśćmy je z błota itp. i zakonserwujmy bitexopodobnym środkiem - rdza skutecznie osłabia sztywność.
Ogólna zasada - im krótszy wahacz tym mniej należy się o niego bać.
Teraz zaczynamy od wzmacniania punktów kotwicznych zawieszenia. Należy obspawac cale kielichy
amortyzatorów, w miejsca łączeń naspawujac ewentualne laty. Jeśli z jakiś powodów
konstrukcyjnych do karoserii jest przykręcany element (np. mocowanie resoru w starszych samochodach)
należy go wzmocnić (najlepiej wspawać podkładkę w postaci blachy gr. 2-3 mm).
Nieodzownym elementem są
spinki kielichów amortyzatorów. Zarówno przednia
jak i tylnia. Dobrze jest tez pomyśleć o tzw. "zamknięciu amortyzatorów". Czyli o stworzeniu
zamkniętej skrzynki której bokami będą podłużnice auta, góra będą spięte
amortyzatory poprzez rozpórkę, a _dołem_ poprzez druga rozpórkę...tak dobrze
słyszycie. Najlepiej aby jej funkcje pełniła płyta pod silnikiem - dodatkowo uchroni ona
miskę olejowo. Oczywiście o solidnym kotwiczeniu płyty ślizgowej nie musze wspominać...
Teraz idealnym rozwiązaniem byłoby połączenie dalszego wzmacniania samochodu z remontem blacharskim karoserii...
Dlaczego? Bo jeśli nie ograniczymy się do samej podłogi, to nagrzane blachy nadwozia (w wyniku spawania)
mogą być widoczne na zewnątrz - w postaci ciemnych smug.
O co chodzi? z tym zaspawywaniem miejsc łączenia blach?
Już tłumacze...
W procesie produkcji poszczególne elementy nadwozia są łączone ze sobą metoda punktowego zgrzewania elektrycznego. Jak
się ma taki zgrzew do spawu migomatem? Tak samo jak kartka papieru połączona w kilku punktach klejem
roślinnym do grubej spoiny wikolu pomiędzy dwoma kartkami...
Dlatego tez wyjmujemy cala tapicerkę z samochodu i ciągłym spawem poprawiamy wszelkie spoiny -
jeśli nie będziemy samochodu potem malować -
robimy to tylko na podłodze...
Co jeszcze możemy zrobić?
Sprawdźmy jak się maja progi - nieraz, zakryte plastikowymi nakładkami obniżającymi
mogą być mocno przegnite... A to one odpowiadają w znacznym stopniu za sztywność
całej budy.
Jeśli jest właśnie tak jak mówiłem, czyli ze progi są przegnite - należy
wstawić nowe...
A może przy okazji pokusicie się o zrobienie w miejsce tych plastikowych, obniżających
progów właśnie takie z blachy? Taki dużo większy profil, to ogromna sztywność...
Ostatnim krokiem jest wstawienie klatki... To ona zepnie przestrzennie wszystkie punkty newralgiczne w samochodzie,
zwiększając jednocześnie jego bezpieczeństwo bierne.
Wadami takich wzmocnień jest nalewno zwiększona waga samochodu - ale zyskana sztywność
pozwoli na przetrwanie jeszcze wielu lat sportowej jazdy i co ważniejsze - poprawiona trakcje auta... Przestanie ono
być wiotkie i dające wrażenie jakbyśmy jechali autobusem przegubowym ;)
A po co to wszystko? Bo na obniżonym i utwardzonym zawieszeniu jeździmy szybciej, to oczywiste ze tak jest, skoro auto prowadzi
się w zakręcie lepiej.
Jednak pamiętajcie, siły fizyki są nieubłagane i mimo, ze wydaje się wam, ze wasze auto je lamie, one nadal
są i ze zwiększona siła oddzialywuja skrętnie na wasz samochód.
Można przyjąć prosta zasadę, ze siła jest mnożnikiem prędkości x ostrości
zakrętu.
I to ona poprzez wąchacze i amortyzatory jest przenoszona na budę Waszego samochodu. Problem jest tym
większy im jest on starszy.
Jeśli wiec podczas kolejnego szybko przejechanego luku albo nawrotu usłyszycie
złowrogie trzeszczenie...wiedzicie, ze to napewno nie zgrzytanie z przerażenia zębów
waszego pasażera - to po prostu dźwięk gięcia się waszej karoserii przenoszącej
kolejne, coraz to silniejsze siły.
Polecam tez powolny przejazd po dolach - zaskoczeni skrzypieniem i trzeszczeniem
plastików? Pomyślcie teraz, dlaczego tak pracują...
W sprawach szerokich opon i dystansów bardzo łatwo się spotkać z opiniami w stylu \"ja tak mam
jeżdżę już długo i nic się nie dzieje\", można je potraktować, jak przebieganie na czerwonym
świetle - można je robić dziesiątki razy i nic nam się nie stanie, ale czy jest to bezpieczne?
Zakładajmy szerokie opony, poszerzajmy rozstaw kół, ale z głowa, niech te zmiany
idą w parze ze zwiększeniem sztywności nadwozia, z częstszymi kontrolami jego stanu, czyli po prostu ze
świadomością czym to grozi...
Jeśli masz komentarze napisz do Maverick-a
< odwiedź przyjaciół: >