Maluch według Maverick-a

Właśnie jestem w trakcie instalowania nowych  papci... Oczywiście do mojego czerwonego  bolida ;))) Jako że wpadło mi troszkę więcej kasy niż się spodziewałem (ach ta premia...) postanowiłem się szarpnąć na coś ciekawszego. Jak wiadomo do  maluszka można wiele wsadzić, ale cała sztuka to zrobić to z wyczuciem i smakiem...

Zamontowałem felgi 13" od opla, mają one szerokość 5.5" co wobec maluszkowych  12x4" robi wspaniałe wrażenie....no a teraz najważniejsze!

Widziałem efekt tego, co Wam teraz napiszę, więc może dlatego podchodzę do sprawy trochę zbyt emocjonalnie...:)) Na tak ogromną (jak na malca) felgę spoko wchodzą 165-175-tki, co jednak powoduje spore opory toczenia (cztery takie walce to za dużo jak na mój silniczek...), ale ja widziałem lepsze rozwiązanie... po prostu nawlekasz na te felgi oponki od cienkiego... efekt powalający!

Jakie efekty? Po pierwsze opona lekko obniża swój profil z 70 na 65-60, samochód zyskuje na rozstawie kół ok 30mm na stronę, opony są nie do zerwania na zakrętach (ich boczne, poosiowe ugięcie jest prawie zerowe), obwód koła jest prawie podobny do  fiatowskiego. Powierzchnia styku z podłożem jest podobna jak w tradycyjnych 135-tkach.Teraz wygląd: coś cudownego... felga wygląda potężnie (ja widziałem felgę 6-cio calową od BMW, ta będzie 5.5" od opla, dzisiaj jadę je oglądać) no i ta a'la motocyklowa opona na niej (bo ta rozciągnięta z 4" do 5.5" profil wzdłużny zamiast |_| tworzy \-/  ).

Na takiej feldze widziałem założone dębice vivo, fajnie wyglądają bo mają nacinane brzegi co dzięki szerokiej feldze jeszcze bardziej upodabnia je do motocyklowych nacinanych slicków...

Wady: wyższe ciśnienie w oponach (tak o ok 0.2-0.3 atm) obniżony komfort(niższy profil), co do szybszej eksploatacji bieżnika, opowiem za jakiś czas (mój mechanik ma takie opony i nic szczególnego nie zauważył)...

Acha jeszcze jedno, najważniejsze, nie trzeba poszerzać blach/błotników, opona o nic nie ociera... ciekawe co będzie jak go obniżę :) Acha no i nie wiem jak pomalować felgi, długo myślałem nad białymi (wyglądają jak matowe alu, a może by tak czarne środki? A może czerwone? Nie wiem, chyba rozpiszę konkurs wśród znajomych ;)))

Mam nadzieję że na zdjęciach wad blacharskich nie będzie widać :(( (kilka miesięcy własnoręcznie próbowałem zrobić wprawki blacharskie, skończyło się tym że na nadkolach mam teraz dwa kwiatuszki- po jednym na stronę :(( Mówię wam nie próbujcie tego sami jak nie umiecie...

Kupując samochód muszę przyznać że stroniłem od wszelkiego rodzaju  tuningowanych maluszków, widząc w nich zarżnięte potworki nie nadające się komletnie do jazdy, teraz wiem, że mój sąd nie do końca był prawdziwy...

Rada dla kupujących - jeżeli kupujecie samochód stuningowany pytajcie się o warsztat którym był on tuningowany, to wam będzie wiele mówiło o stanie samochodu, dobrze by było wśród znajomych którzy tuningowali swoje samochody dowiedzieć się co nieco o profesjonalizmie tego warsztatu... Nie zaszkodzi podjechać do jakiegoś warsztatu tuningującego i poprosić aby mechanik zajrzał do tego samochodu i wydał opinię o stanie samochodu (zapomnijcie o wszelkich stacjach diagnostycznych, tam nie mają o tym pojęcia...)

Dobrze stuningowany samochód jest w o wiele lepszym stanie od zwykłego... wystarczy porównać jak często właściciele tuningowanych samochodów samochodów podjeżdżają do zaufanych mechaników wyregulować silnik, zawieszenie itp. Zgoda, sprzęgło będzie zajeżdżone, ale to łatwiej zauważyć niż np. wady ukryte silnika. Zwykły samochód często bywał w najprzeróżniejszych warsztatach łącznie z kowalem, samochód po tuningu zawsze bywa u tych najlepszych (ja mojego silnika nie dam tknąć nikomu oprócz mojego mechanika...), jedyne przed czym ostrzegam to problem wypadków, właściciele tuningowanych samochodów to osoby z podwyższonego ryzyka wypadkowego...

No dobra ale wracamy do "poważnego" tuningu...:)) Wielu z was nie odważy się pewnie ze swoimi kochanymi samochodami tak wielu radykalnych zmian robić, no cóż wiele waszych silników kosztuje tyle co mój samochodzik (F126p `95). Ale tych odważnych (lub właścicieli maluszków) pragnę przestrzec przed zbytnią euforią co do efektów tuningu wszyscy zachęcają a ja trochę prawdy opowiem.

Po pierwsze spalanie: Wbrew pozorom zwiększy się i to sporo, teoretycznie przy dobrym tuningu powinno opaść (większa moc przy mniejszym otwarciu przepustnicy), ale niestety dochodzi tu też czynnik psychologiczny, który ja nazwałem tuningiem ambicji...:)

Po prostu mając silniejszą brykę nie popuścimy nikomu kto ma podobny sprzęt...Ja z racji posiadania słabiutkiego sprzętu nie przepuszczam wszystkim maluszkom - szczególnie tym po pseudotuningu..., cinquecentom 700 i 900, dużym fiatom i starszym polonezom...Oczywiście do rozsądnych prędkości (90-100).

A co za tym idzie, na mieście nie mogę zejść poniżej 8l/100 :( dla porównania w zimie palił przed przeróbkami 6-7 :( No i wszystko jasne, mimo że ciągle nie jeżdżę agresywnie - czasami wlokę się 60-70 zdaża mi się gorące 10 minut gdzie nawracam bączkiem albo ruszam z piskiem opon (czyli tak z ok 6 tys.), no i to całe oszczędzanie w łeb bierze...:( Ale już się z tym pogodziłem, po prostu nie dość że kasę wpakowałem w silnik, to jeszcze każde 100 km kosztuje mnie ok 5-7 zł więcej...:( Ale za to żaden maluch mi nie podskoczy...no poza tymi z rally crossu...:) Czy wy też możecie powiedzieć, że nie może Was wyprzedzić żaden samochód tej samej marki? Wierzcie, że to naprawdę bardzo miłe uczucie.

Acha wiadomość z ostatniej chwili : trasa Bydgoszcz-Toruń i z powrotem +trochę po mieście, 3 osoby, na trasie wciąż 80 chwilami 120(wyprzedzanie) spalanie 5.5 litra na 100!

Czyli jednak można, qrcze, ale jak pod Toruniem podszedł mnie ospojlerowany jak startrek maluch i wyprzedzał, to mi się aż serce kroiło... Ale byłem twardy i mu nawet ustąpiłem miejsca...;) Acha niedawno zrobiłem test na maksymalne spalanie - b.ostra jazda po mieście (na trójce do 90, zmiany tylko przy 5.5 tys. kilka bączków na środku dworcowej itd. ) spalił 12 litrów - dosłownie jak oniemiały obserwowałem cyferki na dystrybutorze (8...9...10...11...nieeee...12 jez...=8-O

Silnik przez wyczynowy wałek rozrządu stał się wyjątkowo oschły w obejściu z gazem, dodatkowo dzięki lżejszemu kołu zamachowemu wchodzi gwałtownie na obroty (na jedynce i dwójce trzeba dokładnie obserwować obrotomierz). Do 2 tys. ,szczególnie zimny,jest dno, nawet ruszyć jest ciężko(mam odruch i nawet manewry na parkingu robię z dodaniem gazu tak do ok 2.5tys), poprzednio spokojnie można było zimnym silnikiem ruszać z 1 tys...wina lżejszego koła zamachowego - mniejszej bezwładności, praca na biegu jałowym jest niestabilna(jak Harley), lubi się czasami zakrztusić nawet przy 800 obr /min...za to rozruch się poprawił - wystarczy lekko zakręcić rozrusznikiem(znowu lżejsze koło zamachowe). Silnik największego kopa ma od 4 do 5.5 tys. ale spoko, dynamicznie można już jeździć od 3 tys. Utrzymać zadaną prędkość można już od 2.5 tys.

Silnik jest dużo głośniejszy, wręcz na niskich obrotach dudniący (wyższa kompresja,luźniejszy filtr powietrza, wyczynowy wałek i sportowy wydech), na trasie da się porozmawiać tak przy 3 tys co odpowiada 70-80 km/h, wyżej trzeba już krzyczeć ;)

Pamiętam że jak go odbierałem z warsztatu to padał deszcz, musiałem nawrócić na dwupasmówce, było mokro dodałem za dużo gazu i samochodzik popłynął jak po lodzie(stojący nieopodal pod budką z piwem pijaczki gwizdali z zachwytu:), teraz jestem ostrożniejszy...;)

Parametry:

- Moc orientacyjnie ok 35KM przy 5tys (miał 24 przy 4.5 tys)

- Prędkość maksymalna (obniżona przez lżejsze koło zamachowe) 135 przyznam że była lekka górka - na płaskim szedł 125... kręcąc przy tym potworne 5.5tys (przy tych 135 prawie doszedł do 6000...)

- Przyspieszenie 0-80 15s

0-100 22s (od 95 to wskazówka się wlokła jak ślimak...)

Dla porównania podaję dane sprzed tuningu 0-80 28s; 0-100 48s.

Pomiary wykonane na suchym podłożu kierowca + pasażer ze stoperem.

To nie jest finalna wersja samochodu....w planach mam założenie głowic 900ccm od Świątka, ale to po tym jak przejdą one pomyślnie testy wytrzymałościowe (42 KM, 60 Nm) no i ten potężny uciąg dużo większego silnika, ciekawe jak to zarejestruję ? ;)))

Chyba nigdy tego malca nie sprzedam...za parę lat będzie miał giełdową wartość kilku(np.3) tysięcy, a dla mnie będzie on nadal wart pieniędzy które na niego wydałem...No i to że jest to jeden z niewielu tak zrobionych maluszków, w sumie tak zrobionego to nie widziałem...;)

Znajomi dziwią się że w malucha tyle pieniędzy pakuję, że ma on tylko jeździć i woleliby trochę (trochę?) wolniej jeździć i te pieniądze na paliwo przeznaczyć, ale oni chyba tego nigdy nie zrozumieją, że człowiek z tej szarości chciałby się jakoś wyróżnić, zindywidualizować...

BTW, nie śmiejcie się, że się podniecam mając jakiegoś tam maluszka...ja go kupiłem za własne pieniądze, wpakowałem w niego swoje oszczędności by był indywidualny...Nie obraźcie się , ale czy każdy z Was mógłby powiedzieć, że samochód którym jeździ został kupiony za własne, zarobione przez siebie pieniądze?

Jeśli masz komentarze napisz do Maverick-a!

< Zapraszam do obejrzenia malucha Mavericka w akcji >


Chcesz zarobić? Zapisz się do LogoMedii!!

 

Motoring Banner ExchangeMotoring Banner Exchange
Motoring Banner Exchange